Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

Posts tagged ‘mamut’

Post

Biceps (katolicki)

Działo się to w czasach, kiedy na Krakowskim Przedmieściu duch antyklerykalny, antykościelny, antychrześcijański gęstniał, wzmagał się i najwidoczniej, jak groźne tornado, uniósł się, zawirował i objął w swe władnie całe połacie kraju Polan, w tym i dzielnicę warszawską, północną, a sielską i anielską. Właśnie na obszarze tej niemalże Arkadii spotkałem się z kilkoma kolegami, aby w pewnym klubie, po bratersku, przy piwku, o życiu, o sprawach błahych, a też i najważniejszych, pogwarzyć nieco. Dobre chłopaki, w większości postharcerze, tak zatem ?gatunek? ludzi, którzy nawet gdy wbrew coś prawom boskim czynią, to wiedzą, że to czynią.

Zasiedliśmy w ogródku, rozpoczęliśmy nasz obrządek i tylko nieswojo troszkę się czuliśmy, bo obsługa lokalu w jego oknach, które wychodziły wprost na nasze wcześniej ustalone pozycje, ustawiała w pośpiechu dużej wielkości dwie kolumny. Nic, pomyśleliśmy, że pewnie jakieś ambient songi popłyną, więc będzie jeszcze przyjemniej, niż było. Gromada wysłała mnie po wsparcie alkoholowe do środka. Wszystkim, którzy są zaangażowani w jakiekolwiek katolickie, antyalkoholowe krucjaty, spieszę donieść, że cały czas ?kontrolowaliśmy? jednak sytuację.

Nawet się ucieszyłem, że to mnie posłano, bo właśnie nadciągała w naszym kierunku kościelna procesja, zazwyczaj osób starszych, ze śpiewem na ustach, z okazji 13 danego miesiąca (dla niezorientowanych – trzynasty każdego miesiąca to dzień wspominania Objawień Fatimskich w Kościele). Gdy ją ujrzałem w oddali, popadłem w ?podskórny?, trochę gombrowiczowksi dylemat. Co należy zrobić ? myślałem w dalekim backgroundzie – gdy procesja pobożna będzie koło nas przechodzić? Przyklęknąć? Pić piwo dalej i patrzeć się na wiernych…? A może wstać i po harcersku zasalutować? Wszystkie warianty wydały mi się na swój sposób, po części, słuszne, aczkolwiek wszystkie kłopotliwe. Na szczęście to mnie wysłano do środka, więc dylemat mieli koledzy. Musiałem zamówić jakieś piwo i wiedziałem, że będę się długo, długo zastanawiał nad jego wyborem?

Wziąłem kartę, tymczasem pewien młodzian mało szczupły, z włosami spiętymi w długi kuc, raczej złośliwy w swym wyglądzie  (o Panie, wybacz mi, że tak ludzi szybko osądzam), siedział przy wieży stereo i coś przy niej majstrował. Wreszcie nacisnął czerwony guziczek i z kolumn w oknach wypalił taki jazgot, czad death metalu, w stronę moich kolegów, w stronę procesji, która właśnie nadeszła, że nawet w środku będąc, z tyłu kolumn, chciałem uszy sobie pozatykać. ?No masz ci ? znowu myślałem ? uciekłem od jednego problemu, a wpadłem w drugi, jak prawdziwa w śliwka w kompot?. Bo przecież znalazłem się nieopatrznie u źródeł tego zgorszenia, tego ataku na wspólnotę katolicką przez trzech, według statystyk wypadało pewnie, że ochrzczonych, młodzieńców, którzy mieli niezły ubaw ze swej, planowanej wcześniej, prowokacji. Posłano mnie prawie jak kelnera, a w padłem w sytuacje skrojoną prawie jak dla Zawiszy Czarnego. Ale nie chciałem na sposób krzyżowców podejść do agresorów. Nie, bardziej myślałem podejść do nich w ?duchu Vaticanum Secundum?, w duchu ?dialogu międzyludzkiego, międzykulturowego, międzyreligijnego?. Myślałem sobie zatem prośby, odezwy w stylu ?Panie Nergalu, prosiłbym uprzejmie, aby Pan mnie nie obrażał?? . Myślałem, myślałem, aż nagle łomot kolumn przerwało głośne wtargnięcie przez okno jednego z kolegów i ostra, jak wystrzał z dubeltówki, komenda: ?Wyłącz to natychmiast !!! Nie widzisz, że ludzie starsi się modlą !!!??. Tamci popatrzyli na niego znacząco, długo, wszyscy zastygli w bezruchu, w napięciu. Nagle znaleźliśmy się nie w Europie Środkowo-Wschodniej, a na dalekim Dzikim Zachodzie, w jakiejś zapomnianej przez Pana Boga i ludzi spelunie. A ja przy pasie żadnego Colta, żadnej Beretty, żadnego Magnum (nie mylić z lodami, proszę) nie trzymałem. ?Co począć, co począć ?? ? powtarzałem szeptem w duchu. ?Wyłącz to natychmiast ? mówię !!!? – podkręcał bezlitośnie napięcie były druh, bo przecież wiadomo było, co by było, gdyby nie wyłączyli. A w pobliżu tylko parasol w rogu samotnie wisiał na ścianie. ?No wyłącz, mówię ?!!!?. Wyłączyli, wreszcie. Procesja przeszła, a ja z piwem do towarzyszy wróciłem. Ku memu zdziwieniu postanowili oni dalej trwać na obsadzonych w ogródku pozycjach, na przekór łypiącej na nich od czasu do czasu obsłudze.

Bojąc się, aby ów wiszący w rogu, samotny parasol, jednak nie wypalił, kogoś nie zranił, nie przeciął w pół, by jakiś niepotrzebny przelew krwi biesiadowania naszego nie ochlapał, podjąłem się do końca wieczoru niewdzięcznej, wymagającej taktu, dyplomacji, ale też i odpowiedniej dawki opanowania, rzekłbym  męstwa, roli emisariusza-zaopatrzeniowca między kolegami a obsługą lokalu. Podczas jej pełnienia cały czas nachodziły mnie jednak wątpliwości. Że może to właśnie tak trzeba? Czyli żadne tam ?Panie Nergalu, Pan mnie nie obraża, proszę?? tylko : ?Chcesz się ptysiu-misiu trzaskać z katolem, no to uważaj, bo skończysz jako ten ma mamut na słupie Koscioła?. ?Jaki mamut?? . ?No jak ten, na załączonym obrazku”:

(kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)