Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

Posts tagged ‘Beczka’

Post

„Beczka.tv”

Bywałem od czasu do czasu w tym roku w ?modnym?, a starodawnym mieście Krakowie. I taka impresja krakowska jęła mi się w głowie jawić, że ludzie w tej pierwszej stolicy Polski jacyś tacy milsi, spokojniejsi, normalniejsi, a przy tym bez nosów na kwintę zwieszonych, generalnie. I mimo że jakieś ?bliskie spotkania?, na szczęście nie ?trzeciego stopnia?, z uliczną brutalnością jakąś bańke mydlaną, a krakowską, przebiły od czasu do czasu, to i ja jednak, podświadomie, zgadzałem się, by teraz już nie przenosić stolicy do Krakowa.

Powiadają niektórzy w tym też mieście, że ?najlepsze? duszpasterstwo dla studentów, ?Beczka?, mieśći się u dominikanów krakowskich. Rzeczywiście, wiekowy ?monaster? braci kaznodziejów jak najbardziej godzien jest tak zacnego towarzystwa akademickiego. Trzeba jedno przyznać, że ?sekcja?, albo może bardziej pobożnie: ?diakonia?, medialna tego duszpasterstwa na miarę swoich możliwości materialnych produkuje całkiem, całkiem zaskakujące ?materiały multimedialne?. Poniżej zamieszczam dwa, według mnie najciekwasze, filmiki. Mające może swoje słabości (jakie ? ? niech oglądający dopowiedzą sobie sami), ale po których obejrzeniu odczuwa sie przez chwilę chęć bycia? ?katolem?. A nie lada sztuką jest zrobić takie ?przedstawienie?.

Problemem tych, którzy przez to duszpasterstwo przeszli, będzie może to, czy ogladając te materiały zgodzą się z obrazem im wyświetlanym, czy też pomyślą, że świat, który im przedstawiono daleki jest od prawdy przez nich uwewnętrznionej o tym realnym świecie duszpasterstwa. Inaczej: czy może jakaś ?bańka mydlana?, a krakowska im jednak tam pękła, a tymczasem owy ?slideshow? bańke pompuje.

Ten, kto bliżej znajdzie się świata dominikańskiego, z czasem wysunie wobec niego jakieś swoje ?ale?. To oczywiste, jak też i to że świat ten miewa swoje pęknięcia, poważne zachwiania. Przypuszczam, ale to takie bardzo, bardzo ?subiektywne? spostrzeżenie, że to, iż świat ten trwa mimo wszystko, ciągle, w kondycji, stanie, który promieniuje na innych, jest zasługą skromnych niewiast, zwanych dominikankami klauzurowymi. Mógłbym nawet wejść w pobożny zakład, na ile procentowo one spoistość tego świata podtrzymują. Ale jako że powiadają w Piśmie Świętym, iż ?tam? nawet żenić się nie będziemy, to nie widzę szansy egzekwowania swojej wygranej po ?tamtej stronie? świata, tak zatem i sensu kato-hazardu.

Ja ze zgłaszaniem jakichkolwiek ?ale? się powstrzymam. Dane mi było w tym roku poznać w Krakowie zazwyczaj młodych, lub w średnim wieku, wykształconych, wierzących, chcących dobrze dominikanów. Spokojnie, nie, nie zakochałem się w nich, to może im bardziej grozić ze strony różnorakich serc kobiecych. Natomiast, gdy ich słuchałem, głębokie po cichu ?Deo Gratias? czyniłem za to, że dane mi właśnie było w Polsce spotkać w tych czasach takich kapłanów Boga. Trzeba im życzyć, aby byli takimi prawdziwymi, ?pańskimi psami?, co żadnej zagubionej owcy „nie przepuszczą”…