Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

Posts tagged ‘ACTA’

Post

ACTA – cyfrowi rebelianci w oddali

Ostatnie „zadymy” z cyklu ACTA – GATE w skali masowej wykrzyczały parę treści, które były wypowiedziane przy stoliku przez pewnych bystrych młodzieńców z Iphonami w ręku, w cafeterii „Sturbucks” (a mimowolnie podsłuchanych przez piszącego). Po wymianie zdań o giełdach, notowaniach złota, szansach Grecji, przeszli oni do spraw mało „ekonomicznych”. Krótką wymianę zdań w tej materii, dopełnili stwierdzeniem, że „nie ma w Polsce wolnych mediów”. Po czym wrócili do rozmowy o giełdach. A zatem nie szli na barykady, nie nawoływali wtedy do protestów ulicznych. Nie, bo mieli Sieć. Właściwie przyzwyczaili się do tego, że na swój sposób są na emigracji wewnętrznej, że mogą się przystosować, jeśli zanadto nię będą przymuszani, poniżani. Reguła jest prosta i wypowiedziana w dawnych słowach: „Tiszej budiesz, dalej jediesz”. Jak to ujawniło się w rozmowie z moim kolegą, młodym filmowcem. Kiedy weszliśmy na temat Ewy Stankiewicz, powiedział, że „ona w tym kraju jako filmowiec jest skasowana”. To znaczy, że może sobie coś kręcić na boku, ale o jakichkolwiek dotacjach państwowych i większych zleceniach prywatnych może sobie pomarzyć. Zapytałem go, czy odważyłby się to powtórzyć pod nazwiskiem. Domyślacie się Państwo, jaką otrzymałem odpowiedź. Owo „ona jest skasowana” jest skalą i funkcją miękkiego autorytaryzmu, który przenika to państwo. Może teraz dziennikarz „Wyborczej” mniej sie będzie dziwił w programie TVN, dlaczego akurat w Polsce były takie manifestacje. Dziennkiarz gazety, w której losy pani Ewy nie są traktowane – zdaniem piszącego – jako rzeczywisty przykład ograniczania wolności obywatelskich. 

Ci młodzi przyzywczaili się, że tu „na górze”: nepotyzm, układy, „kontakciki”. Celebryci: dziennikarscy, aktorscy, polityczni, biznesowi, niektórzy duchowni. Razem – zblatowani. Inaczej ręka rączkę myje. Wolność łamaną, o którą nie chciało im się nadto walczyć, bo przecież lepiej jednak wyjechać, zabalangować, celebrowali „na dole”, w Sieci. A swojego „fu?ka” pokazywali najczęściej deklaracją: że nie mają w domu telewizji. I nawet, jak właściciele telewizji przerzucali się do Sieci, to im to jeszcze nie przeszkadzało. Niech no agent Smith buduje sobie, jaką chce, „rurę” internetową. Dopóty nie miesza w moim „kranie” wszystko jest „ok”. No ale okazało się, że jakiś agent Smith jednak do nich zapukał, i? trzeba było podjać neo-bunt. Oto państwo, które zostawili, bo swoją praktyką życia politycznego ich nudziło, nużyło, zniesmaczało – wróciło do nich bumerangiem.

Po ACTA-GATE zostało przekroczoncyh parę chyba rzeczywistych „granic dźwięku”. Między innym partia rządząca zyskała PR „dziadków leśnych”, takich, co „nie rozumieją, a jednak podpisują”, i jeszcze na nich czyhają. Będą pewnie próby przywrócenia tego strzaskanego wizerunku śmiesznymi, między innymi, „ustawkami” młodzieży z politykami. Ale tak naprawdę oni są już bez szans. Ci politycy swoją granicę anty-moralnego obciachu już przeszli; tak bardzo, że nic im nie pomoże. Bo dla tych „młodych” liczy się rzeczywiście, wbrew pozorom i to bardzo, szczerość, autentyczność, odwaga, których „na górze” jak na lekarstwo. Poza tym przekonali się chyba, że trzeba jednak pilnować „Systemu”, bo inaczej „System” zaopiekuje się nimi. To że ten „System” jest tworzony przez stryktury tej tzw. „Trzeciej RP”, medialno-polityczno-biznesowego „trustu”, to akurat nadwiślanśki przypadek dziejowy. Tak naprawdę obecni rycerze „RP Czwartej” nie mają u nich również szans. I to może bardziej z powodów estetycznych, niż moralno-merytorycznych. O pośle z trawką nie wspominam szerzej, bo on może „podgrzewać” masowo, co najwyżej „gimanzjalistów”, a jego radosny „freedom” nihilizm, dla ludzi błyskotliwych i ironicznych, to jakaś – w sumie – „czarna groteska”. A tacy właśnie wyszli na ulice. Tak – wiele mówi, że to wszystko jest rewolucja, która nadciąga i dokona „rzezi” elit różnorakich, co Polsce przez 20 lat nadawały ton. Nie, nie wytnie ich dosłownie, jeno je ominie. Do tego stopnia, że ci cyfrowi rebelianci rozejrzą się w poszukiwaniu jakiejś idei, co ton nada ich życiu, prywatnemu i państwowemu, w realu. Chopaki-manifestanci, śpiewający na jakimś youtube-filmie Hymn Polski, są dla takich wniosków wystarczającą przesłanką. Jako „zalogownay w korporacji The Roman Catholic Church” Ivo sobie zadaje zatem pytanie: czy „jego firma” może „zainteresować” tych chłopaków i dziewczyny od ACTA ? I na razie jedną słyszy w rozmowach z nimi odpowiedź: polski oddział tej „firmy”, ma również „przer?ne”, choć paradoksalnie ma w sobie największy potencjał, by tego dokonać. Ale to już materiał na inną „analizę”.