Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X
Post

Ks. Jerzy Popiełuszko (1947-1984): Przywódca „Solidarności”

AO_2012_00003-3.jpg

W sobotę (19 października) minie kolejna rocznica śmierci męczeńskiej ks. Jerzego Popiełuszki. Trzydziestosiedmioletniego kapłana „Solidarności” zakatowanego przez funkcjonariuszy SB w roku 1984. W okolicznościach, które co rocznicę rozgrzewają dysputy na temat ich faktycznego przebiegu, kierując tym samym uwagę poza główny sens, który z tej tragedii coraz bardziej wyłania się, przez te ostatnie dwadzieścia parę lat, na naszych oczach.

Jedno można powiedzieć raczej na pewno. Gdyby nie ten jego kamienny grób, symbolicznie skupiający w sobie historię i istotę życia w PRl – u, to raczej nie byłoby co zbierać dziś po micie „Solidarności”.  Szczególnie, gdy się patrzy na losy i postępowanie różnorakich elit postsolidarnościowych w „wolnej Polsce”, i to zarówno tych z Trzeciej, jak i z Czwartej RP. Zabrakło w nich masy krytycznej dobrych uczynków i postaw, które zadecydowałyby o „podmiotowości” i jedności współczesnej Polski. O grób „ks. Jerzego” tak naprawdę rozbija się szczególnie „narracja” RP  Trzeciej, z jej gumkowaniem ofiar komunizmu, przeinaczaniem znaczeń słów podstawowych, pobłażaniem dla wielowymiarowej niesprawiedliwości w państwie po roku ’89.  Odbywa się to jednak bez „błędów i wypaczeń” obecnych w „narracji” RP Czwartej. Bądź co bądź nie była ona, i nie bywa, spełnieniem marzeń „ks. Jerzego”, by „zło dobrem zwyciężać” , co ostatecznie w narzeczu chrześcijańskim tłumaczy się na słowo „krzyż”. Choć trzeba przyznać, że akurat akces do tej „narracji” wymagał, i dalej wymaga, o wiele więcej odwagi, samozaparcia, zgody na różnoraką niepewność.

Pomyśleć, że człowiek jako szczenię w komeżce ministranta widział chwałę i dumę pierwszej „Solidarności”, turlając się wokół kościoła św. Stanisława Kostki, wdrapując się czasem na jego balkon, gdzie celebrowano słynne „Msze za Ojczyznę”. Potem jednak zbyt często, przez te ostatnie dwadzieścia parę lat, myśli przykre atakowały świadomość: „Solidarność „- ewangelizacyjną porażką polskiego Kościoła?odrabiali tylko „pańszczyznę” w świątyniach?,  i wreszcie ta najgorsza: a może szkoda było za nich tej krwi…?  Ostatnia myśl zaś jest taka, że w Polsce zwyciężyła jednak polityka uprawiana w duchu wskazań diabolicznego Franka Underwooda z serialu „House of Cards” , a nie w duchu nauk tego świętego. Widok jakiegoś członka pierwszej „Solidarności” topniejącego przed tym żoliborskim grobem; podobnie jak wampir w porannym słońcu? To nie jest wcale obrazek, który zdarzyć mógłby się tylko w horrorach. Działalność w podziemiu – choćby nie wiadomo jak heroiczna – nie dawała patentu na bezgrzeszność do końca życia i nie uwalniała z przestrzeni walki dobra ze złem. Walki o tej samej logice od tysięcy lat, choć w dziejach spełniającej się w różnych scenografiach historycznych i z różnymi bohatermi. Mającej jednak swój konkretny wymiar duchowy, o czym przekonywał też i „ks. Jerzy”.

„Solidarność” żyje, bo Ty oddałeś za nią życie! – powiedział podniośle Wałęsa Lech na pogrzebie męczennika. W tym jednym się nie mylił. Po latach można spokojnie przyznać, że Bóg i Historia, objawiły nam przywódcę „Solidarności”, który będzie dla nas widocznym znakiem w latach i przyszłych. Jednak wydaje się, że kolejne rocznicę jego śmierci nie mają takiej rangi w mediach, jaka należałaby się temu błogosławionemu człowiekowi. Może dlatego że życie i twórczość „ks. Jerzego” dalej są dla zbyt wielu ważnych ludzi w Polsce niewygodne, za bardzo niewygodne. Ale „ks. Jerzy”, przez swoją historię, nauczanie, grób i beatyfikację, nieustannie zadaje pytania, w tym i polskiemu Kościołowi, w szczególności jego kapłanom, biskupom, kardynałom. Czy stoją razem z nim na tym balkonie, czy głoszą prawdę i miłość z odwagą, czy są blisko spraw „zwykłych Polaków” ,  jak i on bywał? Było podniośle, wiem, bo i tak tym razem musiało być.

(Na górze: grób ks Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu, fot AO; 16.10. 2013, w razie potrzeby kliknij na zdjęcie, aby powiększyć).

Leave a comment  

name*

email*

website

Submit comment