Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

Archive for Listopad, 2012

foto

Łagiewniki – „by night”

Publikując dzisiaj te foto-dowody z Łagiewnik, kiedy cała Polska śledzi losy niedoszłego bombera chcącego wysadzić polskie państwo, można wyjść na niepoprawengo optymistę, oderwanego od ziemi. Ośmielę się na razie poczekać z wyrokiem, co jest bardziej oderwane od ziemi ? moja nastawienie na Łagiewniki czy historia z owym polskim bomberem. W Łagiewnikach jednak dochodzi do człowieka to, że największym dobrem eksportowym Polski jest?religia, a już na pewno przesłanie o Bożym Miłosierdziu, co chociażby potwierdza się w ilości sprzedanych ?Dzienniczków? siostry Faustyny na całym świecie. Zdaję sobie z tego sprawę tylekroć, ilekroć twarze z najróżniejszych plemion świata spotykam w tamtym miejscu, gdzie według niektórych szczególnie czuje się?Boga, o czym trzeba się już przekonać na własnej skórze (foto AO; 10.2012; kliknij na foto, aby powiększyć).

Post

Polska ściętych głów…

Swoiste notatki patriotyczne po 11 listopada pozwolę sobie rozpocząć od przypomnienia serialu: ?Gra o tron? HBO, historii fantasy podanej w kostiumie średniowiecznych realiów. Pierwszy sezon tej produkcji telewizyjnej (a tylko ten polecam z ograniczoną odpowiedzialnoscią, bo w drugim autorzy na dobre weszli w rejony soft porno) cenię za to, że przypomniała w przestrzeni medialnej starodawną, staroświecką, obecnie bardzo zapomnianą, kategorię konfliktu realnego, wręcz metafizycznego, między dobrem a złem. Dopiero w sztuce rozpiętej między takim biegunami zauważa się realne wybory, konflikty postaw i wynikający z nich dramat. W przedstawieniach, którymi lubuje się tzw. Nowa Lewica, często owe bieguny między dobrem a złem wygumkowano, skutkiem czego nużą one przedłużonym rozpadem na wszelkich poziomach świata przedstawionego. Z kolei poetyka wiecznego PR-u też te bieguny w świecie znosi w momenatch dogodnych dla siebie, ale też i ustawia je, wzmacnia do granic wytrzymałości tam, gdzie o nadzwyczajnej przewinie, na miarę zbrodni przeciw ludzkości, zupełnie mowy być nie może.

We wspomnianym serialu istnieje wątek Night?s Watch, Straży Nocnej, złożonej jakby z rycerzy zakonnych, którzy składają przysięgę służby w celibacie do końca życia na wielkim Murze. Zbudowano go na północnych krańcach krainy siedmiu Królestw, by odgradzał jej od wszelkich zagrożeń, w tym od istot o proweniencji demonicznej. Jakakolwiek dezercja ze służby na Murze, pod jakimkolwiek pretekstem, karana jest śmiercią. Żadnych wymówek, żadnych tłumaczeń, po prostu ? przysięga jest przysiegą, koniec ? kropka. Na swój sposób to okrutne, na swój sposób to zbawcze przypomnienie, że słowo wierności na zawsze winno wiązać, ustalać niewzruszone poczucie miary honoru. W jakimś sensie dla widza jest to nauczka, że złamanie słowa ma swoje rzeczywiste konsekwencje, jak też wypowiadanie w ogóle słów, które generalnie domagają się tego, by wymawiać je raczej z namysłem, w jedności z czynami i oglądem rzeczywistości; no, może poza małymi, a uprawnionymi wyjątkami, np. w pracy policyjnych wywiadowców. Ale też przypomnijmy, że za konsekwentną jedność słów i czynów płaci się czasem cene najwyższą, jak ?ks. Jerzy?.

Oglądamy zatem ?Grę o tron?. Oto głowny bohater, Eddard Stark, ?Lord of Winterfell?, stoi nad takim dezerterem z Muru i bez mrugnięcia okiem ścina swym rycerskim mieczem mu głowę. I teraz nastąpi swoista wariacja owej sceny na potrzeby tego wpisu. Lord Stark odwraca sie, staje przy swym rumaku, powoli wkłada miecz do pochwy i nagle słyszy, o dziwo, jak ta ścięta głowa?poucza wszystkich wokół ze swadą i pewnoscią w głosie o męstwie. Ci się dziwią niezmiernie, że nie tylko gada, ale jeszcze jak gada.

Przykładając te filmowe obrazki do realiów przedstawianego nam od dwudziestu lat polskiego Areopagu, zamieszkanego przez polityków, dziennikarzy, biznemsenów i niektórych duchownych, zauważa się, że biega na nim całkiem spore grono ludzi z własnymi głowami pod pachą i co gorsza ? głowy owe mają się znakomicie i pouczają innych, jak należy trzymać głowę nie tyllko na karku, ale też i prosto. Ale na tym nie dosyć tych komicznych scen. Bo oto się zdarza często, że taka głowa wypomina innej głowie, że jest ścięta, a z kolei ta jej odpowiada z lubością, że przecież sama niedawno turlała się po ziemi, więc niech lepiej zamilknie. I tak w koło Macieju? Dalej odważę się podać kilka przykładów bardziej konkretyzujących te reguły, choć oczywiście niewyczerpujących katalogu nieprawości, które na polskim Areopagu przez dwadzieścia lat się wydarzyły.

Ostatnio słyszymy nieraz polityków, dziennikarzy, inne osoby publiczne, które wypominają wielu agresję, nienawiść, podważanie autorytetu państwa, a jednocześnie nawołują z energią do zgody, jedności, braterskiej miłości. Gdy się wspomni, jak wielu z nich brało udział, w większym lub mniejszym stopniu, w bezpardonowych i niesprawiedliwych atakach przeciw prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i jego politycznym kompanom, to istotnie ? ma się poczucie, że ścięta głowa gada. Skalę tych ataków uprzytamnia to, że jeden z publicystów nazwał je ogólnie „przemysłem pogardy i odzieraniem z godności”.

Dla ich mowy żaden, nawet największy, marsz ONR-u nie będzie wyzwaniem, zagrożeniem. To zawsze będzie można obrobić medialnie i użyć jako paliwa strachu dla ?lemingów? i ludzi, którzy cenią wpierw święty spokój swoich dzieci, niż brak sprawiedliwości w Polsce (czemu w sumie nie ma się, co dziwić). Dla stylu myślenia i postępownia ludzi ?zgody? rzeczywistym zagrożeniem, wyrzutem sumienia, jest kolejka kolejek ostatniego dwudziestolecia ? hołd dla Pary Prezydenckiej setek tysięcy ludzi po 10 kwietnia. Płynących do Pałacu jak rzeczywista lawa ze świata Mickiewicza, stojących przez kilka dni, po kilkanaście godzin, by się tej Parze pokłonić.

Teraz bardziej staje się jasne chyba to, dlaczego obrazy tego hołdu również wygumkowano z przestrzeni medialnej, dlaczego ich się prawie w ogóle nie wspomina, nie pokazuje, nie powtarza. Właściwie ? ich nie ma, tak to wygląda polska wersja na opak radiowej ?Wojny światów? Orsona Wellsa. Na szczęście byli tam odważni świadkowie z kamerą i ufam, że te obrazy kiedyś wypłyną ostatecznie na wierzch.

Wracając do naszej dokumentacji przypadków ludzi bez głów, wypada też zauważyć bez emocji, że gdy wpierw się widzi polityków, dziennikarzy, osoby publiczne z innego nurtu Polski przekonujących nas o spokoju, o merytorycznym trybie działania, a słyszy się potem, jak niektórzy z nich ? znowu po raz kolejny ? wznoszą okrzyki jak kamikadze chwilę przed ostatecznym uderzeniem, to jednak ma się wrażenie, że ścięta głowa ? też gada. Odrębną kategorię stanowią jeszcze ludzie, którzy za ściętymi głowami się skrylli, przycupnęli, liczą na to, że kiedyś coś się zmieni na lepsze, że trzeba to spokojnie przeczekać, obserwować ?wiatr dziejów?, najwyżej zawołać coś z uśmiechem o ?zgodzie? lub że ?jest ogólnie lepiej, niż było?. Jednak podczas ich ucieczki w kryjówkę realne obszary biedy, niesprawiedliwości, krzywdy ludzkiej w Polsce się poszerzą, a wolności zaweżą. Wydaje się zatem, że dzień po dniu, plasterek po plasterku ? dydają sobie również głowę? Bo czasem wystarczy suma złych uczynków i zaniedbań, by ją uciąć, a nie jeden tylko czyn. Chociaż to ostatnie bardziej widać na przykładzie księży, zakonników, którzy porzucili stan kapłański, obnoszą się z tym po świecie i jeszcze pouczają Kosciół, co jest komu winien lub co powinien zrobić. A przecież wpierw publicznie przysięgali wierność, na zawsze? Choć też w pełni można zrozumieć, że się nie dało rady, że głowa jednak spadła, że się ją potem bierze pod pachę i idzie w milczeniu przez życie, z bólem, który przed Bogiem jednak ratuje.

W jakimś sensie lustrzanym odbiciem obecnej sytuacji na naszym Areopagu jest zanik w Polsce instytucji dymisji albo tylko jej pozorowanie. A przecież czasem, by uratować głowę zostaje już tylko zejść z podwyższenia, z urzędu, jeśli nie sprostało się obowiązkom weń wpisanym. Odpowiedzi poza tym domagają się jeszcze i bardziej fundamentalne pytania. Jak odnosić się do ludzi, których ścięta głowa gada, jak w dzisiejszych czasach zachować własną głowę na karku, szczególnie na polskim Areopagu? W niektórych sytuacjach może pomóc już tylko sam?Bóg wszechmogący. Bo też i każda prawdziwa, dobra wierność jakoś do Boga przybliża, więc też nawet nie chce się kończyć myśli, czyją logikę działania ? według optyki chrześcijańskiej ? odsłania w dzisiejszych czasach tak powszechne lekceważenie słów, w tym szczególnie tych na zawsze. Na razie każdemu człowiekowi tropiącemu Mesjasza pozostaje tylko czekać? Czy pojawią się w Polsce, albo też na jej Areopagu, jacyś Boży mężowie, którzy zaczną coś rzeczywiscie Nowego? W duchu 10 kwietnia, w duchu jedności budowanej na prawdzie, bo też taka była wymowa tego dnia właśnie. A dokładniej: w duchu miłości i prawdy. Jedność bez prawdy fundowano nam przed dwadzieścia ostatnich lat i na razie możemy sobie powiedzieć ? jak bohaterowie ?Gry o tron?: ?The winter is coming, the winter is coming??.

 

foto

11 listopada – w stronę Lednicy…

Nasz dobry kolega Kryfman wyruszył niedawno w rejony Jeziora Lednickiego; tam, gdzie woda chrztu dawno, dawno, temu uroczyście połączyła się z polską ziemią. Z tej podróży przywiózł dokumentację, której część na ?Poza Matrixem? odsłaniamy. Wszystkie poniższe zdjęcia zawdzięczamy koledze Kryfmanowi, który, o dziwo, ze swej podróży do źródeł Polski wrócił…z biało-czerwonym irokezem na głowie (kliknij na foto, aby powiększyć).


 

Post

Ośrodek Liturgiczny a…Polska

Brzmi prawie jak „słoń a sprawa polska”. Na dodatek jest to Dominikański Ośrodek. W tytule notki o tym nie wspomniałem, nie dlatego bym się lękał, że ktoś ? na podstawie ostatnich wpisów ? posądzi mnie o nerwicę dominikańską, ale dlatego że jest to przede wszystkim Ośrodek Liturgiczny. Skupiający ludzi ? jak mniemam po swej dalekiej obserwacji ? z różnych kręgów eklezjalnych. Fedrujących w Katolandzie na tym samym odcinku słów, co człowiek mający ambicje żyć ?Poza Matrixem?.  Dla skromności dodam tylko, że oni pracują tam twórczo od dawna na wiele większą skalę. W filmikach poniższych sami opisywani wyjaśniają szerzej, o co im chodzi. W ramach jakby teaseru zapowiem tylko: jeśli chcesz uciec nagle z kościoła, kiedy słyszysz organistę, który głosem odartym nieudolnie z Farinellego zaczyna wyrzucać z siebie teksty dobre dla pensjonarek z dziewiętnastego wieku ? docenisz ich robotę. Pamiętam jednak kolegę-agnostyka (bo nie tylko ludzie z ?katolicyzmu otwartego? w życiu swym z takimi się zadają), któremu podesłałem poniższe produkcje wideo. Zapytał mnie potem nieco ironicznie, czy ja aby w nich na pewno tylko piękna liturgicznego szukam?? Zgaduj zgadula, co miał na myśli i oglądaj.

Lecz wobec naszego nastawienia na piękno ?Poza Matrixem? można wysunąć bardziej poważny zarzut na pierwszy rzut oka. Że my tak ciągle o tym pięknie (a co gorsza ? będzie o nim więcej), podczas gdy tu: Kaczyński, Tusk, in vitro, geje, aborcja, Palikot, Trzecia vs Czwarta RP, podczas gdy trzeba brać za laptopy i w okopy? Na poziomie twardych faktów odpowiem, że jako skromny bloger bardziej swego realizmu dowodzę przez to pięknoduchostwo, niż zajmując się z ?dumą? powodzią newsową, na którą mało mogę wpłynąć przy swych skromnych środkach konkretnych.

Wspominając natomiast ?Władcę Pierścieni? wyświetlonego przez Jacksona, odpowiem, że w chwili decydującej walki ze złem Aragorn, Legolas i Gimli zostali posłani na tyły w poszukiwaniu wsparcia ze świata duchów. Im więcej zatem w Kościele takich drużyn poszukujących Źródła piękna, tym szansę na ostateczne zwycięstwo wzrastają. Inaczej opisując te długookresową strategię, powiem, że ?Poza Matrixem? bardziej jesteśmy zatroskani o ilość zbawionych serc ludzkich niż?o Polskę. Tym bardziej że w ?Trzeciej RP? trzeba mieć siłę nie z tej ziemi w sobie, by nie skończyć jako zgorzkniały ?prawicowiec?. Przede wszystkim jednak Pierwsza ?Solidarność? wydarzyła się tylko dlatego, że ilość ludzi dotkniętych pięknem po prostu przekroczyła swą krytyczną masę. I się zaczęło. Bo ta Pierwsza ?Solidarność? była w swej istocie przede wszystkim projektem pięknym, co się przeczuwało niejako podskórnie, gdy się weń wchodziło, gdy po prostu nie wypadało w nim być człowiekiem złych czynów albo nawet więcej: nie wypadało być w nim niemiłym. Właśnie przez to odsłaniała się głęboka natura piękna, delikatny sposób przyciągania przez nie ludzi. Co nie świadczy oczywiście o totalnej bezgrzeszności członków ?Solidarności?, o czym po latach wiemy o wiele więcej i dokładniej. Takie chwile piękna powtórzyły się  i po śmierci papieża, i po 8.41, 10 kwietnia, na Krakowskim Przedmieściu. Polska, o jakiej wielu marzy, jakiej szuka, Polska według ?zaklęć? Wojtyły, Wyszyńskiego, Popiełuszki to przede wszystkim: Polska piękna?cdn. (?). Nietrudno się też domyslić, że ta cała dotychczasowa logika wywodu opiera sie na starożytnej triadzie, na jedności prawdy, dobra i właśnie piękna, którą to jedność – według chrześcijaństwa – doskonale wypełnił sam Zbawiciel

czytaj więcej »

foto

Zaduszki smoleńskie

Cmentarz Wojskowy na Powązkach (fot. AO, Warszawa 2.11.2012; kliknij na foto, aby powiększyć)

foto

Kolory „Wszystkich Świętych”


Gdzieś w Polsce, kiedyś dzisiaj… (fot. AO;1.11.2012; kliknij na foto, aby powiększyć)